wtorek, 23 grudnia 2014

Huhuhu! Nowości tajm!!! Czyli wielka zapowiedź.... cz.2

No to pora przejść do sedna. O co chodzi z tym Fanfikiem?
O Fabule słów kilka...

Przede wszystkim warto wiedzieć, że całość oparta jest na DIABOLIK LOVERS jeśli wiecie o co kaman, a wątek skupia się w oków RAITO x OC x REIJI. ( okładka w trakcie tworzenia). Polecam zgłębić temat, ale nie zmuszam.


Niewolnica 

   Siedemnastoletnia Erin Naelly niestety mieszka jeszcze w sierocińcu po nieudanej próbie znalezienia innego lokum. Któregoś dnia do domu dziecka należącego do duchownych dzwoni " znajomy" właściciela. Gdy dowiaduje się o poszukiwaniach dziewczyny  oferuje jej pokój w swojej ogromnej rezydencji. Rin zgadza się bez chwili wahania. Pakuje walizy i wyjeżdża z pełnią świadomości, że wiąże się to z tym, że musi zmienić szkołę i pożegnać się z dawnymi przyjaciółmi. Nawet z Cassidy, z którą przyjaźni si od małego. Dom, do którego dociera jest naprawdę ogromny i jakby... nawiedzony? To tylko bardziej wciąga miłośniczkę horrorów do środka. Jak się niebawem okazuje dom wcale nie jest taki pusty. Zamieszkiwany jest przez szóstkę tajemniczych braci. Już z pozoru wydają się dziwni i narwani, ale z czasem podejrzenia stają się coraz większe. Nim minie jedna doba nastolatka przekona się o ich prawdziwej naturze krwiopijców.  Banda sadystycznych wampirów , z którymi zostaje tu uwięziona z początku traktuje ją dość przedmiotowo. Dziewczyna przechodzi różne stany emocjonalne próbując pogodzić się z nową rzeczywistością... od próby obrony, przez przyjazne nastawienie do uległości, załamania nerwowego i postanowienia poskromienia potworów. Najgorsze wydaje się w tym wszystkim to, że ma wyjść za jednego z nich. Wybór może nie był by taki trudny gdyż w żadnym z nich nie dostrzega przyszłego męża już nie wspominając, że do ślubu jej się nie śpieszy . Nawiązuje z nimi różne relacje, od nienawiści po braterstwo, ale mimo lęku i niechęci dzieje się coś więcej. Mimo iż główna bohaterka za nic nie chce tego przyznać do dwójki z nich zdążyła się nieźle przywiązać. Niestety... albo rybki albo akwarium. w tym przypadku wybór był może nie tyle zbyt oczywisty co wyraźny. Czy będzie tego żałować?

Tak zapowiada się moja historyjka. Oczywiście we wszystkie tajniki zostaniecie odpowiednio wprowadzeni już w najbliższym poście. A teraz  coś  na rozluźnienie, czyli najbardziej absurdalna teoria roku. Wiem, że tego nie ogarniecie, ale  to jest zbyt zryte by o tym nie wspomnieć. Powstało to  na lekcji matmy....

Jak już zauważyliście nawet nauczycielom w mojej szkole przypisuje się pseudonimy .... A więc . W rolach głównych! *werble*
- Reinkarnacja Pikaczu znany również jako Tęczożygorożec uczący matmy! ( postura Slendera, długi, patykowaty)
- NWNSnators! ( Nowa Wcielenie Nicole Scherzinger) czyli każący nam śpiewać piosenki Pussycat Dolls nauczyciel od angielskiego! ( przeciwieństwo osoby wymienionej powyżej)
-  Pan Orełę! czyli nasz kochany pan od muzyki posiadający mentalny pistolet do rozstrzeliwania uczniów :D ( Tu nie ma kryteriów xD Wzrok killera ;-; )

No więc wyobraźmy sobie tęczożygorożca w obcisłym żółtym body ala Pikaczu razem z ogonem, rumieńcami i uszami, który krzycząc " NA POTĘGĘ POSĘPNEGO CZEREPU PIKA PIKA!"  Miota piorunem w tablicę gdzie pojawia się wypalony napis Hawk!
ŚWIETNIE!
A teraz NWNSnators'a w różowej,ba! Nawet w amarantowej , tiulowej sukience tańczącego na wrotkach.
GRATULUJĘ WYTRWAŁOŚCI...
No przede wszystkim orzeł to taki ptak c'nie? Pan Orełę....już sami se to sklećcie.
WIĘC PORA TO POŁĄCZYĆ!

Zamknijcie teraz oczy i wyobraźcie sobie scenę z TYTANIKA, tą na dziobie co Dżak trzymał tą jak jej tam... Rołs ... 
Tylko, że zamiast Jack'a mamy NWNSnators'a, a zamiast Rose Reinkarnację Pikaczu. 
Akcję przenosimy ze statku, na ocean.
Jadą po wodzie na magicznych wrotkach
NWNSnators'a trzymającego Reinkarnację Pikaczu, który niczym Jezus głosi prawdę: " Uwierzcie, a znajdziecie się w C2 " ( sala od matmy.)
Do tego NWNSnators śpiewa" When I grow up".
A gdzie się podział Tytanic?
No więc nasi bohaterzy jadąc po tej wodzie ciągną ogromny statek na linie ratując tysiące ludzi!
Podczas gdy nad tą piękną sceną, bacznie wszystko obserwując lata  "orzeł".
AMEN

~THE END~


Huhuhu! Nowości tajm!!! Czyli wielka zapowiedź.... cz.1

Jak już wspomniałam miałam zamiar zamieszczać tu też ewelut opowiadanka i fanfiki. Otóż od dłuższego czasu pracuję nad pewnym fanfikiem który zaraz tu ładnie wam sprostuję. co więcej niedługo pojawi się pierwszy eee nie, to będzie PROLOG. tak. PROLOOOOOOOG.

ALE! Nie zaczyna się zdań od ale...tym bardziej się nie kończy. Czego mnie tak długo nie było? Przeniosłam się na DeviantArt'a gdyż łatwiej mi się tam wszystko kontroluje. Co prawda wrzucam tam tylko zdjęcia i rysunki, bez opisów, bo od tego jest ten blog, ale zwyczajnie ostatnio mało czasu mam więc może opowiem co nieco...

No więc po pierwsze gimba- sama się nie przejdzie. Toż to już druga klasa WOWOWOWOW jestem już taka stara ;w; . I dobrze! XD Wut. Ogólnie to mam straszne fazy ostatnio. Co jeszcze tak mi pożera czas? Piszę posty, ale nie tu lecz na pbf'ach i jak  pisze tylko jedną postacią lub dwiema to mi  za mało , a jak więcej to za dużo. I jak tu żyć? Po drugie. MĄDRA JA ZEPSUŁA RUTER I SAMA SIĘ OD SIECI ODŁĄCZYŁA NA DWA ALBO I TRZY MIECHY. A przemiła rodzinka postanowiła na tym skorzystać i hasła mi do wifi nie podawać. ZYSKAŁAM tableta....Ale GO ZEPSUŁAM. Dokładniej to gniazdko od ładowarki i włączyć go nie mogę. Roksza terminator wszystko niszczy co wpadnie jej w ręce. W tym roku zgubiłam dwie pary słuchawek, jedną wywaliłam, a trzy zepsułam...( na szczęście 4/6 to były male słuchaweczki douszne i 2/4 kosztowały mnie 6 złotych)  no ale wreszcie mam jakieś godne tylko tak mi mUsk uciskają, że mi uszami chyba wypłynie. Moje rysowanko znacznie się poprawiło i ryj w porównaniu z poprzednimi zdjęciami chyba tez się o milimetr wyprostował.  co widać TU -->      http://roxanna112.deviantart.com/

W ogóle to odnowiłam relację z przyjaciółką z dzieciństwa ( młodszą o dwa lata... normalnie mam DEJAVU Z HISTORII ABIGEJA) i wyszła z tego przyjaźń best ever. Nie widziałyśmy dość długo a tu się okazało, że obie zainwestowałyśmy w Azję. Co prawda Sejin w muzykę, ale jak ją zaraziłam animcami to znalazłam wspaniałą towarzyszkę cosplayu :D Tak. Zrobiłyśmy już razem Cosplay Shingeki no Kyojin. Ja jako Petra i ona jako Sasha ( zdjęcia na DA), a teraz pracujemy nad takimi cosplayami jak:

Rokszy i Sejin jako:
- Raito i Kanato w wersji fem ( Diabolik Lovers)
- Seiko i Sachiko ( Corpse Party)
- Sharon i Oza ( Pandora Hearts) * Oczywiście dla Oza mamy tez Echo A ja szukam Break'a ;-; Jest ktoś chętny?*
- Paula i Lizzy ( Kuroshitsuji)
- Undertaker i Grell ( Kuroshitsuji)

Sporo pracy więc nad strojami mam. Od paru miesięcy RĘCZNIE szyję sukienkę. Od wakacji jakoś. Długi zastój miałam bo oczywiście fiszbin kupować specjalnie nie będę. Musiałam coś tańszego na halkę wynaleźć.  Obecnie mam niewielki, ale jednak PROGRES. Na sylwestra chcę jeszcze skończyć Corpse Party. Oczywiście jadę na drugi koniec Lubelszczyzny na kilkudniową imprezę u Sejin. Będzie dziko xD

Warto jeszcze wspomnieć, że byłam w między czasie na dwóch konwentach - NEJIRO i FALKONIE.
Grono zajebistych znajomych się powiększa. I nie tylko. Znowu spotkałam się z przyjaciółkami z przedszkola i to na Falkonie. Po tylu latach miło było je zobaczyć ^o^. Naprawdę się cieszę, że mimo iż parę ładnych lat minęło od naszej przyjaźni to dalej idziemy tą samą drogą, mianowicie w anime, gore itp... Doszłam jeszcze do wniosku, że zaczynam naukę Japońskiego... Kanji to za głęboka woda, ale Hiragany i Katakany mam zamiar spróbować. ...

W między czasie ZNOWU byłam w szpitalu. Nie, tym razem nie wypadek. Najpierw lekarze doszli do wniosku, że mam cukrzycę, potem, że mam, anemię, potem, że już powinnam być trupem z moimi wynikami, a potem, że nic mi nie jest. No ale mój wynik żelaza to 19/50 więc muszę brać tabletki bo jak ich nie biorę to mam takie zawroty głowy, że się przewracam  jak jakiś pijany ćpun łażę.

Co jeszcze... Ma w ciul zajęć dodatkowych... Chór, Koło plastyczne, Koło teatralne, Wokal, przez jakiś czas tańce,  Korki, akcje charytatywne i  chcę chodzi na spotkania dla otaku. No i jeszcze Czas dla przyjaciół trza znaleźć! No więc to jest moje usprawiedliwienie, a teraz czas na to o czym naprawdę miał być ten post.

wtorek, 11 lutego 2014

Poznajcie Milorda! Oooo polecą Hejty xD

  Tak właśnie...
To jest Milord czyli osoba, która ma harem, śpiewa ze mną piosenki o bananach, cytuje jednorożca Charliego i absolutnie nie może zbliżać się do mojego zeszytu od matmy bo kończy się to tak ...
 To nie pierwszy i nie ostatni zapewne raz.
Dlaczego Milord jest Milordem, a nie dżdżownicą? A wszystko się zaczęło gdy jednorożce skakały po tęczy, albo raczej Pani Pasjonatka Biedronek znowu przynudzała na lekcji. Już wcześniej moje bransoletki awansowały na kolekcję monokli. Ostatecznie dobrnęłyśmy prawdy...A teraz i wy ją poznacie.
No to było tak. Milord stracił wąsy ponieważ napadł go krwiożerczy tasiemiec, który wykluł się z jakiegoś Chińczyka. Wyjrzał z za drzwi po czym rzucił się na Milorda. Działo się to podczas gdy z krzaków w moim zacnym terenie traw zielonych zwanym ogrodem przydomowym wyskoczył nie kto inny jak przebiegły ogrodnik. Miał w ręce nożyczki z zestawu małego fryzjera, które zacyganił mojemu młodszemu bratu. I co zrobił? Zabił mój cylinder. Musiałam paczeć jak podziurawiony wyzionął ducha. Ducha, który stał się tajnym agentem i odkrył, że za atakiem na nas stoi Barbararzyńca.
No i na tym był by koniec naszej historii...TEJ HISTORII, ale są też inne!
Robiłyśmy już z milordem AVE podczas misji samorządu. Albo " Ogłoszenia parafialne" czyli gdy Pani Pasjonatka Biedronek  nie ma nic ciekawego do powiedzenie to zamiast rozwiązywać kolejne tajemnice zaginięcia złotego monokla za 2 zł dzielimy się naszym popieprzonym spojrzeniem na świat ogłaszając reszcie klasy najbliższe wydarzenie w ten o to magiczny sposób. Ale dochodzeń ciąg dalszy. Ostatnio w naszym rozumowaniu-logikowaniu-filozofowaniu wyszło takie coś...no bo skoro jesteśmy milordami ciemności...
Milord of Darkness -> The Lord of Chairs -> Mister W.Tęczożygorożec O_O
Kolejnym przykładem pięknego odpału jest dialog związany z wynikami xD
Milord: Grrrrrr !(takie mhroczne)
Ja: Rrrrrrrr! (tag bardzo chcę być bobrem albo pingwinem, albo skrzyżowaniem tego i tego z jednorożcem, ale odgłosy bobra już opanowałam <3)
Milord: Grrrrrr !
Ja: Rrrrrrrr !
Milord: Grrrrrr !
Ja: Rrrrrrrr !
Dżejpaj: (tag bardzo nagle się do nas odwraca z pedofejsem...tego pajaca też kiedyś (nie)ogarniecie) Meeeeeeeee! (le offfca)
Ja i Milord : (wtf face i w śmiech)

No więc krótko mówiąc ile razy nie jestem z Milordem dostajemy strasznej głupawki i jest masakra. Już się boję co to będzie za tydzień...Idziemy razem na kręgle xDDD

I coś co do bobrów <33333333

Czy ktoś oprócz mnie kiedykolwiek marzył o żelkach w kształcie bobra? Bo Milord nie..
Ale moje marzenie się spełniło <33333333333

To dowód na to, żeby nie poddawać się i wierzyć w marzenia xDDD . Smaczny był <3

~THE END~

poniedziałek, 10 lutego 2014

Przeciętny dzień Rokszy + BONUS

YO MADAFAKA! <3
Wiem ,wiem, trochę mnie nie było...No i za to bardzo no ten sorry. A teraz przejdźmy do rzeczy!
Pomyślałam (wiem to cud) , że żeby trochę przybliżyć wam czego posty nie pojawiają się za często, opisze wam streszczenie mojego dnia. Czego tylko streszczenie? No cóż jeśli nalegacie to opiszę wam jak pasjonujące jest budzenie się i mycie zębów xD Ale może następnym razem....

1.Wszystko zaczyna się rano gdy o godzinie 5:20 perfidnie wyrzucają mnie z łóżka i włączają światło w mojej ciemnicy co na dzień dobry wypala mi oczy. Po wypełznięciu z legowiska i ubraniu się, przetaczam się do łazienki gdzie odprawiam wielce tajemnicze rytuały np. mycie zębów i tag dalej. (szczegóły innym razem xD) Dziś sprawa wyjątkowa bo strzeliłam se loki co pewnie wyglądało masakrycznie, ale moje hasło na ten miesiąc brzmi " YOLO I DO PRZODU!" soł nie robiłam dramatu tylko zeszła do kuchni. Po wypiciu kubka kawy i zjedzenia o połowę mniejszego śniadanie umieram na w poprzek kanapy iż za dużo wypiłam. . Niestety wyganiają mnie z domu i jedziemy dalej.

2. Jak zwykle po przedłużeniu mojego pięciogodzinnego snu o kolejne pół godziny jazdy samochodem wyrzucają mnie na mróz z ciepełka stworzonego przez ogrzewanie i muszę przejść tą okropną odległość między podwózką a szkołą, która wynosi jakieś...hmmm dwadzieścia metrów xD ( straszne i przerażające). 

A TERAZ WCHODZIMY W BRAMY PIEKŁA CZYLI SZKOŁA x___x

3. Kolejka do szatni w szatni się nie mieści, tłum się przelewa i można w nim zaginąć, ale jakoś dzień w dzień się przepycham. Pora znaleźć salę. Oczywiście nie jestem w stanie zapamiętać planu lekcji więc poszukiwania trwają i kończą się sukcesem. Radość jednak nie trwa długo... A na "dzień dobry" piszemy TEST  z historii*dead end*.  Co prawda nie jedyny bo na ten tydzień mam przesrane, ale ja oczywiście się nie na uczę...a przynajmniej nie tak jak trzeba bo to ja. Myślałam, że już po  mnie, ale tu chwała twórcy drukowanych bazgrołów znajdujących się na papierze bo była punktacja podana. JESTEM URATOWANA!!! Chyba ._. Nie zrobiłam wszystkiego, ale jeśli zrobiłam chociaż tyle dobrze to bedzie bardzo dobry *jakoś w to nie wierzę*...ale dostateczny mam gwarantowany :D

4. Lekcja druga. Dla odmiany pora na wyniki...Z biologii...
Nie mam pojęcia jak to się stało...Cicho ciemni spiskują, ale jednorożce i latający potwór spaghetti wciąż są po mojej stronie. Dostałam 4- !!!!! A już byłam pewna , że oblałam O.o Normalnie mało nie gwałciłam tej kartki papieru ze szczęścia. Podjarka 100%
Mój fart się jeszcze nie skończył. Nie jaka pani YoloKrejzolo jak niektórzy mają w zwyczaju ją nazywać, która zdecydowanie mnie nie kocha i na wzajem raczyła postawić mi kolejną dziś już czwórę. O tej wielce intrygującej, szczekającej na karetki i uczniów osobie pewnie jeszcze nie raz napiszę bo warto, ale nie tym razem. Opowieści o lekcji polskiego nie czas...nie dziś...

5. Geografia, chociaż wcale następną lekcją nie była jednak pani Pasjonatka Biedronek dziś przynudzała i nawet ani razu nie zaśpiewała nam nic bo oczywiście jutro teścik i powtórzenie było. Nawet "ogłoszenia parafialne" nie były jakieś powalające, ale definicję tego  tytułu wyjaśnię przy innej okazji. Zdradzę wam jeszcze , że po geografii były WUEF na którym facet jak zwykle marudził.  A TERAZ PRZEJDŹMY DO ŚMIETANKI <3

LEKCJA MATEMATYKI o_____O
6. Tak naprawdę to jest ta luka, która powinna znaleźć się w punkcie piątym , przed gegrą. Już przerwa zwiastowała nadchodzącą APOKALIPSĘ. Ja i Milord, którego poznacie w najbliższym poście, który mam zamiar napisać całą przerwę słuchałyśmy piosenki " Everywhere I Go" -Hollywood Undead, których szczerze uwielbiam. To był pierwszy krok w stronę zagłady. Ten piękny tekst doszczętnie wypalił nam uszy i mózgi bo jest po prostu piękny i uzależniający. Nie wspominam, że przy tym rozwaliłyśmy Emu słuchawki. W wejściu jak zwykle gapiąc się w swój poniekąd przerażający i rozbrajający sposób, dopadła nas Mister.W znany również jako tęczożygorożec kolejna postać o której do powiedzenia jest dużo....chociażby to, że gdy Milordowi zadzwonił na teście telefon to on zamiast zwrócić je uwagę to zaczął tańczyć dubstep i to obok mojej ławki...chyba będę musiała zrobić posta pod tytułem " Oto ludzie, którzy niszczą mi życie"...Oni wiedzą, że to o nich, ja to wim >u<  
A wszystko zaczęło się od wyników z kartkówki...Albo i nie, raczej od tego, że usiadłam z milordem, więc głupawka mode-on @u@. Nie chcę się chwalić, ale ocena dopuszczająca, chociaż po klasie przeszedł o wiele gorszy kataklizm zwany kosą więc i tak moja szczęśliwa passa nie została ostatecznie zakończona. Oczywiście trzeba było doszukać się w ocenie błędu. A  oto co znalazłyśmy...
TO JEST DWIEDEN
 Oto ja zostało zapunktowane moje zadanie, niestety Mister W. nie wiedział jak wyjaśnić dwieden + 6, ale na moją ocenę to nie wpłynęło. Gdy przyszło mi rozwiązać zadanie na tablicy wnętrze mojej głowy wciąż było przeczyszczone. Kompletna porażka, ale w ławce czekała mnie jeszcze większa niespodzianka, a dokładniej w zeszycie... No i to jest wyjaśnienie do pierwszego zdjęcia. Nigdy więcej nie zostawię Milorda sam na sam z moim zeszytem xDDDDDDDDDD 



 Tak...to moje dzisiejsze notatki z lekcji...niestety, ale tej strony nie udało mi się uratować xDDD


7. Powrót do domu...wreszcie!!!!!
Przeglądałam sobie sterty papierów, walające się na moim biurku i wpadłam na stary nieskończony rysunek i postanowiłam go skończyć...no i poprawić oczywiście bo ze dwa lata to on miał...Oto efekt. Co prawda zdążyłam wylać na niego wodę z kwiatka, przez co rogi się zgięły, ale wysechł i nic mu nie jest xD

Zanim zwycięsko powróciłam na chatę postanowiłam kupić sobie nową grę...NO BO JAK TU NIE SKORZYSTAĆ Z PROMOCJI W BIEDRONCE...wszystkie gry za dychę :D

 Żeby umilić sobie czas postanowiłam przegryźć sobie domową babeczkę i popić kakałkiem <3 Nie, wcale nie ma tam kaway( nie, ani trochę xD)

BONUS TIME
Czyli poznajcie Gienia Onufrego Mariana VII
Jak dało się zauważyć na wcześniejszych zdjęciach, na moim biurku panuje kompletny burdel i w tle można zauważyć własnie TO.
To jest Gienio Onufry Marian VII . Dostałam go na mikołajki. Slodziak taki. Tylko co to kurna jest?!
 W tym momencie każdy normalny człowiek powiedział by, że to bałwan...I tu niespodzianka...


TO MA DZIÓB!!! NIE MARCHEWKĘ!

TYLKO DLA CZEGO TEN BAŁWANO-PINGWIN JEST SKRZYŻOWANY Z FOKĄ ?! WTF <3
Tak to z tyłu to ogon...

No i na tym zakończyłabym dzisiejszego posta...w planie mam kolejne dwa, ale nie na dziś. TO JUŻ KONIEC.
PS: Milordzie wiem, że to czytasz...wiedz, że hejty cię nie ominą xD.

niedziela, 2 lutego 2014

Tell me why ;___;

Rysunek z dedykacją dla wszystkich patentowanych leni i nie tylko, którym kończą się ferie...

Tak właśnie wyglądałam przez większą część dnia. Prawda jest taka, że nic nie pamiętam i nie tylko ja więc nawet nie mogę wysłużyć się pamięcią innych. Pozostało mi zdychać do góry nogami na łóżku i pisać bloga , a jutro rano wstać, Yolo i do przodu! Ludziki łączmy się w bólu <3
No i oczywiście powodzenia ;D

sobota, 1 lutego 2014

Yolo!


No to może od początku...Nazywam się Kaja, ale sporo osób mówi do mnie Roksza. Czego tak? No więc na początku było Roxi, ale przyjaciele przecież są od tego, żeby wszystko poprzekręcać.  Lat mam...a właśnie. Tego wam jeszcze nie zdradzę bo kto nie lubi bawić się w zgadywanki ;p

OBRAZECZEK POWYŻEJ ZDRADZA RESZTĘ SZCZEGÓŁÓW WIĘC KONIEC DYSKUSJI O MNIE...Jeszcze będziecie mieli okazję się czegoś dowiedzieć.

A po co ten blog?  Jak to poco?! Żebyście mieli powód do wydłubania sobie oczu gdy wam wysiądą mózgi! :D

A na poważnie (?wtf ?) to będę tu zamieszczać takie tam komiksiki, rysuneczki i inne moje bohomazy. Ale to nie jest blog o grafice soł... Soł będę tu pisać. O czym? O różnych rzeczach trochę o tęczy, trochę o jednorożcach...no i oczywiście o wszystkim. Kto by (nie)chciał czytać moich popieprzonych teorii o parowaniu dwóch innych skarpetek? Znajdą się tu notateczki z życia, opinie na różne tematy, recenzje, posty o zupełnych głupotach, a także moja własna twórczość. No wiecie...takie tam opowiadanka pfff  .3.

NO WIĘC PODSUMOWUJĄC...TEN BLOG JEST O WSZYSTKIM I O NICZYM! MIŁEGO CZYTANIA LUDZIKI!! <3
No więc ty to sobie czytaj, a biorę siekierę i idę do twojego domu zabić twoje tosty <3